W nocy mialem maly akt desperacji, nie powiem dlaczego ale pewnie latwo sie domyslic, z tego co pamietam to zaczalem pic dosc ostro, obudzilem sie pod drzwiami mojego domu gdy ojciec otwieral drzwi gdy rano wychodzil z psem...
Co do Sandry.. nie odpowiedziala zbytnio na to co sie wczoraj dzialo gdy to przeczytala.. Nic, mialem nadzieje ze poruszy kazda kwiestie ktora napisalem.. Moze jakos bylo jej glupio poruszyc jakies tematy? Nie wiem...
Prawda jest taka.. Walcze z jej natura - tylko tak moge to nazwac.
Wiem ze mnie kocha, lecz czasami czuje sie tak jakbym byl jej najlepszym kolega, pokazuje jej jak powinno sie kochac, obejmowac, przytulac, jak do tej pory nadal ma jakies opory przed tym zeby okazywac to wszystko mi, to boli ale nie mowie o tym, z czasem powinno przyjsc samo ale to juz... ponad 3 m-ce...
wszystkich... i tak pewnie tu nikt nie zajrzy, dlatego wlasnie tego otoz bloga zalozylem na zagranicznej stronie, ma mi sluzyc do celow wlasnych, do przemyslen i zapisywania uczuc. To ze stworzylem tego bloga to moze i nie jakies widzimisie, sandrus kiedys ci pokaze ten blog, wiem ze nie wiesz nic o jego istnieniu, wiesz ze chcesz sie zmienic, wiesz ze jestem jak do tej pory jedyna osoba ktora caly czas cie wspierala... nawet gdy jeszcze nie bylismy razem i pomimo moich ostrzezen wiazalas sie z innymi.
Kochasz... tak wiem, lecz nie umiesz tego okazac... starasz sie? mysle ze tak.., ale nie obraz sie nie widac tego, nie jedna osoba przez to zostawilaby cie, i nie pisze tak zeby cie zranic, skrywdzic lub upokorzyc, taka jest prawda i takie jest zycie, zwierzeta sa lepsze od niektorych ludzi...
Czasami wydaje mi sie ze nie chcesz aby twoi znajomi wiedzieli ze jestesmy razem... przypomnij sobie czas kiedy chcialem pobic twoich "kolegow" z internatu, to nie byla zazdrosc... no dobrze byla, ale w duzej mierze byla to takze troska o ciebie, poniewaz wiedzialem ze cos takiego sie stanie... ktos z nich cie skrzywdzi, i niestety stalo sie tak... Wiem ze staralem sie byc z toba i zawsze konczylo sie to tym ze albo widzialem cie w towarzystwie "ekipy" gdy pisalas ze niestety nie mozesz sie ze mna spotkac lub w innych okolicznosciach ale to w tej chwili nie jest naprawde wazne, wazne jest to jak twoi "przyjaciele" zranili twoje odczucia... Bo kto stracil sens w drugiego czlowieka? Ja go odzyskalem poznajac ciebie, ty stracilas go przejezdzajac sie na ludziach... Chcialbym przypomniec ci takze jak nie chcialas miec nikogo... i tak wiem, teraz jestes szzcesliwa ze jestesmy razem, jednak zmienilas sie na tyle ze rzadko mozna to poznac... Sa pewne rzeczy ktorych mi brakuje, wiem ze masz bloga o ktorym nie ma nic o mnie... i czasami to mnie boli, opisujesz pewne fakty i sytuacje z kolegami, a nigdy nie bylo wzmianki o naszym spotkaniu, twoich uczuciach, poczatku naszej wspolnej drogi, czasami zazdroszcze facetom moich kolezanek widzac u nich opis "kocham cie rafalku, dziekuje za to ze jestes", a teraz chcialbym wkleic twoj opis z tej chwili... : podejd¼ bli¿ej i zejd¼ trochê w dó³. | film
To tylko przyklad, wiesz ze nie chcialbym jakiegos przesadzonego opisu ktory utrzymywalby sie niewiadomo ile czasu.. ale chociaz raz... z wlasnej inicjatywy moglabys napisac "kocham cie...", nawet nie wiesz ile taka mala rzecz potrafi czlowiekowi przyjemnosci sprawic... naprawde bardzo duzo.
Wracajac do tematu o tym ze nie moge przychodzic do internatu... obiecywalem ci juz ze nikogo nie uderze ani juz nie bede sie o to starac, ale jest
pewnie inna przyczyna tego ze nie moge do ciebie przychodzic.
Moze i sie myle ale wedlug nie, gdy zanim do ciebie dotarlo ze cie kocham i chcem ci pomoc, i zanim przejechalas sie na ludziach bylem twoim wrogiem, uwazalas mnie za skonczonego glupka ktory wtykal nos w nie swoje sprawy, co sie z tym wiaze... napewno poruszylas ze swoimi ludzmi niejedna rozmowe na moj temat, rozmowe w ktorej obrazalas mnie i mowilas o mnie rzeczy o ktorych nei chcialbym wiedziec... Co wkoncu? nie chcialas moze teraz komentarzy na ten temat ze ze mna jestes, a jak o mnie mowilas. Czasami szlag mnie trafia jak o tym mysle... moja dziewczyna, ukochana osoba siedzaca kiedys miedzy kolegami i kolezankami smiejaca sie ze mnie...
Nie raz slyszalas o mnie rozne opinie od swoich kolegow a dla mnie frajerow, zwyklego frajerstwa ktore bym polamal i co chetnie bym zrobil - co z tym? a wlasnie to ze pomimo slyszenia tych wszystkich plotek nie powiesz mi kto byl taki hmm... twardy zeby np. naopowiadac ze pedofilem jestem :] Pomysl.. co jest lepsze? godnosc osobista osoby ktora kochasz czy moze ktos mowiacy takie rzeczy? Moze i polamalbym mu nozke... niestety tak sie zdarza, ale pomimo tego jaki jestem, pomimo tego ze jestem impulsywny, nigdy nikomu nie robilem pod gorke i nie wystawialem mu falszywej opinii, moja hipoteza? Przyjechal "elo ziom" ze szklarskiej poreby, i chce zacynic mowiac cos o mnie, chociaz gdyby mi to w twarz pwoiedzial dwie sekundy pozniej wyplulby wlasne zeby...
Co jeszcze mnei boli... Nie kontrolujesz czasami siebie... zauwazam ze przestajesz sie starac, ze ja staje na glowie zeby nadal sie ukladalo a ty powiesz ze nie chce ci sie pozniej wracac do domu i mam to przebolec, nei jest to sprawa latwa ale to co czuje przelewam tutaj, nie mowie ci o tym zeby nie bylo ci przykro, niekiedy cisna mi sie lzy do oczu.
I jeszcze jedno... ja nie staram sie ciebie ustawic, tylko probuje cie zmienic.... na taka jaka bylas kiedys, zanim zostalas oszukana przez ludzi... nie badz zla o ta zmiane... bo prawda jest taka ze tez chcesz sie zmienic, a mi poki starczy sil bede probowal cie zmienic w taka osobe jaka bylas, lepsza dla tego swiata, lepsza dla mnie - osoby ktora cie kocha.
Pamietaj o jednym czytajac ten blog jesli kiedykolwiek pokaze ci to co zostalo w nim napisane, nie psuje sie nic miedzy nami, moje uczucia nie slabna, nadal kocham cie bardzo mocno, tak bardzo probuje cie zmienic i tak bardzo mi to nei wychodzi, wiesz dzieki tobie zyje, odrzucilem prochy, alkohol, teraz ty jestes tym sensem dla ktorego mozna cos zrobic. Mam nadzieje ze jesli kiedykolwiek zdecyduje ci sie to pokazac to nie bedziesz zla, sama wyciagniesz wnioski, moze wtedy wywnioskujesz jaki jestem wartosciowy... jesli wogole jestem, pamietaj takze ze nic na sile, jezeli zamierzasz po tym mnei rzucic.. to ja nei chcialem, nei chcialem cie tym skrzywdzic ani urazic, przepraszam chociaz slyszalas juz to wiele razy... potrzebowalem miejsca zeby przelac swoje uczucia, to wszystko.
Kocham cie, jesli to czytasz to musialem byc w jakims mocnym dolku :)